środa, 17 kwietnia 2024

                                             

        🐾LEO🐾

  

    Cześć! Mam na imię Leo. Takie imię nadała mi moja przyjaciółka Madzia, z którą mieszkam. Podobno nazwała mnie tak dlatego, że przypominam jej lwa. bo jestem rudy i bardzo puchaty. Ale myślę, że tak na prawdę chodzi o to, że jestem taki groźny i odważny. Jestem kotem. Madzię poznałem jakieś pół roku temu, gdy przyszła do schroniska, w którym mieszkałem. Akurat leżałem sobie na mojej małej zielonej podusi, myjąc dokładnie kawałek po kawałku moje miękkie futerko, gdy nagle stanęła przede mną ona: urocza dziewczynka o słodkim uśmiechu i błyszczących, pełnych radości oczach. Wpatrywała się we mnie z szeroko otwartą buzią i jestem prawie pewien, że nawet nie mrugała. Zawołała wtedy: 
- Tato! Tato! Tego chcę! Nie chcę innego innego kotka. chcę tego! 
Od tamtej pory byliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Zabrała mnie do swojego domu, gdzie miałem wszystko, czego tylko kocia dusza może zapragnąć: ciepełko, pyszne jedzonko, mięciutkie podusie, drapaki, zabawki, no wszystko! Nawet przytulaski, o ile oczywiście akurat miałem na nie ochotę, bo czasem musiałem wystawić pazurki na znak protestu. Oj tak, Madzia uwielbia się przytulać. Ale już ją nauczyłem, że czasem wystarczy tylko delikatnie głaskać mnie po łebku lub grzbiecie, gdy położę się obok i wtedy możemy spędzać tak dłuugie godziny we dwoje. Moje życie z Madzią to bajka.

    Dziś wstałem, jak zwykle, gdy słońce zaczęło wpuszczać przez okna swoje ciepłe promyki. Zjadłem śniadanie, załatwiłem swoje kocie sprawy, przeciągnąłem się, zdrzemnąłem jeszcze troszkę i.. obudził mnie dzwonek do drzwi. To był kurier z przesyłką dla mamy Madzi, ale moją uwagę przykuło coś innego. Ta mała szpara w drzwiach wydawała się taka kusząca, jakby mnie do siebie wołała, aż zrobiłem się niesamowicie ciekawy, co znajduje się za drzwiami. Czmychnąłem przez nie szybko, niezauważony przez nikogo i nagle znalazłem się w przepięknym miejscu. Dookoła mnie roztaczała się pachnąca, zielona trawa, która smyrała mnie delikatnie po brzuszku. Co krok mijałem pachnące, kolorowe kwiaty, a na niektórych siedziały brzęczące owady w żółto-czarne paski. Ćwierkanie ptaszków, świeże powietrze...Do tej pory nie wiedziałem o istnieniu tak cudownego miejsca. Zaczarowany przyrodą szedłem przed siebie, chłonąc to wspaniałe uczucie, gdy nagle okazało się, że... stoję już na betonie, a przede mną i za mną pędzą, jak szalone wielkie samochody i mało mnie nie rozjadą. Spanikowałem, serce biło mi tak szybko, jak jeszcze nigdy, wiec szybko zacząłem biec w stronę chodnika, ile sił w moich małych, puchatych łapkach. Jakieś auto głośno zapiszczało i stanęło dęba tuż przede mną,  a ja wtedy myk! skoczyłem wysoko nad chodnikiem i wpadłem w wysoką trawę. Byłem juz bezpieczny, ale serduszko nadal biło mi nadzwyczaj szybko, a mój oddech zdawał się gonić ten szybki rytm. Ku mojemu zdumieniu wcale nie byłem przerażony, nie chciałem wracać do domu. Powiem nawet wiecej: spodobało mi się!  Żądny przygód ruszyłem dalej przed siebie, czując, że to całkiem nowy rozdział w moim słodkim, kocim życiu. 
    Szedłem sobie po trawie, rozglądając się to tu, to tam, gdy nagle do wysokiego płotu tuż obok mnie, ale po drugiej stronie doskoczył wielki, brązowy pies, szczekając wściekle w moim kierunku i pokazując swoje wielkie, ociekające śliną zęby. Przestraszony wyskoczyłem wysoko w górę wyginając swój grzbiet na kształt odwróconej litery u i prędko wskoczyłem w najbliższe krzaki tuż obok. Pies dalej szczekał, a ja z ukrycia obserwowałem sytuację. Gdy upewniłem się, że po tej stronie płotu pies nic nie może mi zrobić, postanowiłem podejść nieco bliżej. Trochę się bałem, ale udało mi się pokonać ten strach i utarłem nosa temu psiakowi! Wystawiłem łapę wysoko przed siebie, zasyczałem i... pac! Psiura po nosie! Nie chciałem mu zrobić krzywdy, tylko trochę nastraszyć i ku mojemu zdumieniu - udało się! Pies odskoczył, fuknął na mnie i zawrócił w stronę swojego domu. Ha! Ale jestem odważny. I groźny. Jak prawdziwy lew. No bo w końcu jestem Leo! Prawda? 
    Dumny jak paw i bardzo szczęśliwy szedłem przed siebie dalej. Skręciłem za róg budynku, gdzie przy śmietniku dostrzegłem dwa dorosłe koty, jeden czarny, a drugi szary w prążki. Postanowiłem, że podejdę się przywitać i może zyskam nowych kolegów. Niestety kocury nie były do mnie przyjaźnie nastawione. Chciałem tylko powiedzieć "Cześć, jestem Leo, mieszkam niedaleko, odwiedźcie mnie kiedyś to się razem pobawimy". Ale obydwa koty rzuciły się na mnie, miaucząc wściekle i sycząc. Próbowały pacnąć mnie łapą, jak ja wcześniej pieska. Widocznie musiały się bać, tak jak i ja, a to był ich sposób obrony. Uciekłem stamtąd czym prędzej, nie chcąc robić więcej kłopotów i nieco smutny zacząłem wracać w stronę domu.
    Szedłem wzdłuż ulicy, nieco już zmęczony i głodny, dziwiąc się, że zaszedłem tak daleko od domu. Już myślałem, że się zgubiłem, bo znanego miejsca wciąż nie było i zrobiło mi się na prawdę smutno, kiedy nagle usłyszałem znajomy głos. 
-Leo!!
To była Madzia, biegnąca do mnie, ile sił w nogach. Gdy dobiegła, wzięła mnie na ręce i mocno przytuliła, a ja poczułem, że pragnąłem tego, jak nigdy wcześniej. Teraz byłem już na prawdę szczęśliwy i bezpieczny. Tylko czemu Madzia miała takie mokre oczy i policzki? Może kiedyś mi opowie. 
    
    Póki co wróciliśmy razem do domu, zjadłem przepyszną kolację ( a wybłagałem podwójną porcję) i razem z moją najlepszą przyjaciółką spędziliśmy resztę wieczoru odpoczywając razem na kanapie. Jeszcze nim zasnąłem, wiedziałem już, że jutro wybieram się na kolejny spacer, po zupełnie nowe przygody. Kto wie co mnie jeszcze spotka? Może najpiękniejsza przygoda, a może gorzka nauczka. Tego jeszcze nie wiem, ale wiem, że warto poznawać dalej piękny i ciekawy świat. 
- Kocham Cię, Leo. Nie uciekaj więcej. - szepnęła Madzia ziewając, zupełnie jakby słyszała to, o czym przed chwilą myślałem.
- Też Cię kocham, Madziu. Ale nie mogę Ci obiecać, że już więcej nie wyjdę..- pomyślałem i zasnąłem głębokim, przyjemnym snem. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

                                                        🐾 LEO🐾        Cześć! Mam na imię Leo. Takie imię nadała mi moja przyjaciółka Madzi...